sobota, 4 kwietnia 2009

Upiorna walka


Jakiś mieszkaniec syberyjskiego Siemczanu wykazał się koszmarnym poczuciem humoru.W śnieg wsadził zamarznięte tuszki soboli.Ich pozy sugerują walkę.Te upiorne ciałka znalazłem jeszcze przed miejscowymi psami (które później na pewno to zeżarły).Sobole łowi się w zatrzaski przez całą zimę.Mają wówczas gęste,cenne futro za które myśliwy od kupca dostaje około 200 zł.Doświadczony myśliwy skóruje sobola w kilkadziesiąt sek.Jego mięso nie nadaje się do jedzenia.

Mój filmek na Youtube

Po mozolnej dłubaninie w komputerze udało się zrobić krótki film z naszego 1 dnia na rzece Kołymie.Gdy wychodziliśmy tego dnia na zewnątrz po godzinie 8 było -47 stopni.10 letnia córka gospodyni nie poszła do szkoły z powodu zimna.Po 9 h marszu po zamarzniętej Kołymie dotarliśmy do myśliwskiej chatki.Tuż po wejściu pośliznąłem się na zamarzniętej podeszwie moich walonek.Upadłem z łoskotem na próg.Myślałem,że się połamałem.Na szczęście byłem cały.Szybko rozpaliliśmy ogień w piecyku i przez kilka godzin rozkoszowaliśmy się tym cudownym ciepłem.Na Syberii człowiek docenia ciepło.Cieszą często rzeczy proste i banalne.
Adres strony z filmem: http://www.youtube.com/watch?v=eA5hDplTd3M

piątek, 3 kwietnia 2009

Pies na mrozie


To dziwne było wtedy -50 stopni a piesek mojego gospodarza zwinął się w kłębek na lodzie i zasnął.Wcześniej puszystym ogonem otulił swój sympatyczny pysk.Nie chciał spać w budzie!!!.Futro syberyjskich psów jest niesamowicie ciepłe dlatego miejscowi szyją z niego czapki.Poniżej na zdjęciu mój znajomy Kola ma właśnie taką czapę z jakiegoś Burka

Z wizyta u trapera Koli


Charyzmatyczny traper,myśliwy i filozof gościł mnie w swoim małym domku w tajdze przez 5 dni.Żałuję,że tak krótko.Jest 47 lat starszy od swojej "narzeczonej" Jakutki.

czwartek, 2 kwietnia 2009

Myśliwy Gania


Gania profesjonalny,znakomity myśliwy z Zyrianki wiele pomógł naszej wyprawie na Syberię.Na głowie ma popularna wśród syberyjskich korzennych narodów futrzaną czapkę.
GANIA SPASIBA BOLSZIE TIEBIE

Rodzinka Sokrutowych


Jakuta Sokrutowa poznałem na ulicy w Zatonie na brzegu Kolymy.3 dni później gosciłem kilka godzin w jego mieszkaniu.Od 25 lat mieszka ze swoja zona zwaną "mamką".To wlasnie u nich po raz pierwszy jadłem słynną syberyjska potrawe-STROGANINE.Surową,tłustą rzeczną rybę zamarzniętą na kość struga się nożem na cienkie paski.TAkie kawałki ryby macza się w mieszaninie soli i pieprzu.Stroganinę warto spróbować,jest znakomitą zakąską do wódki.Jednak najeść się surowej zamarzniętej ryby na obiad nie jest dobrym pomysłem.Na szczęście Rosjanie znają 100 dań z ryb.Nie rozumiem ich uwielbienia do suszonej ryby.Wielu zachwyca się smakiem solonej suszonej rybki.Jadłem to z konieczności i bez przekonania.

środa, 1 kwietnia 2009

Ponownie Gucul Kola


Moj znajomy Kola pochodzacy z Zakarpacia syberyjski traper i outsaider zafascynował kilku moich znajomych.Raczej się temu nie dziwie.5 dni spędzone u niego było najciekawszym momentem w mojej syberyjskiej odysei.W tajdze Kola mieszka 16 lat.Lubi cisze,spokój,polowanie.Od 7 lat nie pije alkoholu.Wie co robi.Od pól roku gości u niego 21 letnia Jakutka Ola.Od 14 roku życia pije wódkę.Nauczyła ją tego matka.Ola ma za sobą próby samobójcze,traciła sens życia.Żale i beznadzieje topiła w wódce.
U Koli i Oli nauczyłem się nie tylko soczyście bluźnić po rosyjsku.Mimo chodem bylem obserwatorem trudnych relacji damsko-męskich.Obserwując zachowanie innych można jak w zwierciadle zobaczyć swoje wady.5 dniowy pobyt w Koli był z pewnością niezłą szkołą życia.Tłem tej swoistej szkoły była przyroda dzika,potężny mróz.Wiatru tam nie było ,wiec gdy wychodziłem z domku cisza była tak potężna,że u uszach słyszałem pulsującą krew.Kola ma 2 psy. Jeden z nich głupawy Tajson złapał w lesie zająca polarnego.Zeżarł go w całości pozostawiając tylko głowę.Mój gospodarz znalazł ją na podwórku.